Co powinniśmy wiedzieć planując budżet domowy? Piszą o tym: Karol Wilczko, Mikołaj Fidziński, Damian Rosiński, Jacek Kasperczyk, Marcin Zienkiewicz
Karol Wilczko
Współzałożyciel pierwszej w Polsce porównywarki finansowej Comperia.pl. Lubi pisać o finansach osobistych i produktach bankowych. Z rynkiem finansowym związany od ponad 11 lat (wliczając w to studia w Szkole Głównej Handlowej). Codziennie dochodzi do nas mnóstwo informacji finansowych, które w sposób pośredni lub bezpośredni dotyczą naszych domowych budżetów. Jak się odnaleźć w gąszczu tych wiadomości? Które wydarzenia mają znaczenie dla naszych portfeli, a które są mniej istotne? Na co zwracać uwagę kupując produkty finansowe, czy ubezpieczeniowe? O tym wszystkim na naszym „comperiowym” blogu. Wszelkie komentarze do opisywanych przez nas tematów mile widziane.
RSS


poniedziałek, 29 października 2007
Warto inwestować w nieruchomości, czyli kup ziemię i spraw prezent dziecku
Od początku, kiedy to inwestowaniem w nieruchomości zainteresował się szerszy krąg inwestorów i analityków słychać opinie, że ceny nieruchomości w Polsce nie mogą już rosnąć. Tyle, że w tym samym momencie te same osoby podpisują kolejny akt zakupu nieruchomości…

Od 3 lat codziennie spotykam się z pytaniem co będzie z cenami nieruchomości w Polsce? Odpowiedź jest moim zdaniem jedna-ceny nieruchomości w Polsce będą szły do góry. Jest ku temu wiele powodów, które istniały 3 lata temu, istnieją teraz i będą wpływały pozytywnie na ceny nieruchomości jeszcze przez kilka lat. Najważniejsze z nich to:

  • Ciągle niezaspokojony popyt na mieszkania- w naszym kraju po prostu nie został dokonany jeszcze podział własności w obszarze nieruchomości mieszkalnych. Jest jeszcze wiele osób w naszym 40 mln Państwie, które po prostu marzą o własnym „m” a ich sytuacja materialna coraz częściej sprawia, że te marzenia urzeczywistniają
  • Wzrost płac, czyli wzrost zdolności kredytowej
  • Ciągle szeroko dostępne kredyty hipoteczne
  • Mocny złoty, który będzie nadal sprzyjał zaciąganiu kredytów walutowych
  • Umiarkowany wzrost stóp procentowych dla kredytów w złotych polskich
  • Wzrost ufności konsumenckiej i przekonania konsumentów o poprawiającej się sytuacji materialnej (niezwykle ważny bodziec do podejmowania tak ważnych decyzji jak zakup nieruchomości i zaciągania kredytów hipotecznych)

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że tempo wzrostu cen nieruchomości będzie już zróżnicowane w zależności od tego co i gdzie kupujemy. Zupełnie inaczej należy oceniać szanse zarobku na mieszkaniach z rynku wtórnego lub pierwotnego w takich miastach jak Warszawa czy Wrocław (co nie oznacza, że w tych miastach potencjał się wyczerpał-tu trzeba przede wszystkim dłużej poczekać na spektakularny zwrot-trzeba więc kupić mieszkanie, które można przez 3-5 lat dobrze wynajmować), a zupełnie inaczej w miastach, które mają jeszcze potencjał do dynamicznego skoku cen (Trójmiasto, Poznań, Lublin, Łódź, Katowice, Szczecin).

Inaczej również rysuje się potencjał wzrostu w zależności od rodzaju nieruchomości. Moim zdaniem najlepszymi rodzajami inwestycji w nieruchomości są: większe mieszkania w dużych aglomeracjach miejskich oraz działki budowlane. Ceny gruntów będą nadal rosnąć w tempie bardzo zadowalającym dla ich posiadaczy. Ziemia rolna to również ciekawy przedmiot inwestycji. Ceny tych nieruchomości są niższe niż na Zachodzie a biorąc pod uwagę tempo rozwoju cywilizacyjnego coraz więcej obszarów wiejskich będzie zagarnianych na inwestycje urbanistyczne (a żywności nam nie zabraknie bo jak dobrze wiemy w Unii Europejskiej jest jej nadmiar). To jest doskonała inwestycja dla naszych dzieci, a do momentu kiedy dorosną można się czerpać dochód z dopłat z UE.

10:54, kwilczko
Link Komentarze (2) »
środa, 24 października 2007
Wybór (nie)ważny dla Twego portfela
Tak się składa, że rozpoczynam swoją przygodę na blox.pl tuż po wyborach parlamentarnych. Chciałbym więc choć przez krótki moment zastanowić się jak ważne jest dla nas te nowe polityczne rozdanie w perspektywie naszych finansów osobistych.

Niestety jak zwykle debaty i kampania przedwyborcza nie mówiły nam o tym jak decyzje polityków przełożą się konkretnie na nasz portfel. Bo cóż z tego, że ktoś stwierdzi, że jest za podatkiem liniowym a ktoś inny, że podatek progresywny jest bardziej sprawiedliwy? Co nam z tego, że usłyszymy iż służba zdrowia powinna być sprywatyzowana bądź nie? Nic, dosłownie nic. Dla nas powinny liczyć się realne obliczenia: ile zyskasz/stracisz drogi Wyborco na takim lub innym rozwiązaniu. Marzy mi się debata z dużą ilością wykresów, obliczeń, konkretnych kwot ważnych dla finansów każdego Polaka. I niech politycy nie mówią, że takie programy byłyby nudne bądź niezrozumiałe. Byłoby właśnie odwrotnie ponieważ do najbardziej prostego człowieka liczby trafiają jak nic innego. Każdy potrafi porównać dwa wyniki – jeden na plus dla jego portfela a drugi na minus. Wybór będzie wtedy prostszy - rozwiązania, które dają więcej plusów dla mnie są lepsze. Ktoś może oczywiście się oburzyć na takie stawianie sprawy – bo to przecież niesolidarne, niehumanitarne… No tak tylko niech ktoś mi powie, kto tak naprawdę na koniec dnia najbardziej nie martwi się o własną rodzinę i najbliższych, czyli o własny budżet?

 

Czy wybór nowego składu na Wiejskiej będzie miał znaczenie dla naszego portfela (nasze płace i nasze wydatki - koszty kredytów, kart kredytowych, ceny w sklepach itd.)?

Moim zdaniem - na szczęście - nie.

Oczywiście politycy w ostatnich tygodniach składają wiele deklaracji o podwyżkach pensji, o tym, że wszyscy powinny godnie zarabiać i mało wydawać (w tym na korupcję). Nic jednak wybory nie zmienią na poziomie naszego portfela. Chciałbym wierzyć, że szybciej będą powstawać drogi, hotele, że zostaną obniżone podatki etc. Ale w obecnej sytuacji najlepiej, by politycy w jak najmniejszym stopniu mieszali się do gospodarki. Ona na szczęście ma się świetnie.

Dobrym przykładem, że politycy tylko dużo mówią jest przykład Rady Polityki Pieniężnej. Powszechnie obawiano się, że będzie ona działała pod presją rządzących (szczególnie po wyborze Pana Skrzypka na Prezesa NBP) i nie będzie adekwatnie reagowała (czytaj podnosiła stóp procentowych) w obliczu rosnącej inflacji. Ponownie, z dobrym skutkiem dla naszego portfela (szalejące ceny to główne zagrożenie dla niego) jest inaczej. Bardzo pozytywnym sygnałem jest również to, że kurs złotego nic sobie nie robi (i przez najbliższe lata raczej to się nie zmieni) z zamieszania (trwającego de facto od 2 lat) na scenie politycznej. Jest to świetna wiadomość dla spłacających kredyty hipoteczne a mniej dla zarabiających za granicą.

Idąc na wybory wierzyłem, że żadna z wiodących w sondażach partia nie zepsuje przez następne 5 lat (teraz to magiczny okres aż do EURO 2012) tego co gospodarka osiągnęła i co może osiągnąć (rękami konsumentów, producentów, pracowników i pracodawców). 3 dni po wyborach moja wiara jest nadal silna. Jest szansa…

14:20, kwilczko
Link Komentarze (2) »