Co powinniśmy wiedzieć planując budżet domowy? Piszą o tym: Karol Wilczko, Mikołaj Fidziński, Damian Rosiński, Jacek Kasperczyk, Marcin Zienkiewicz
Karol Wilczko
Współzałożyciel pierwszej w Polsce porównywarki finansowej Comperia.pl. Lubi pisać o finansach osobistych i produktach bankowych. Z rynkiem finansowym związany od ponad 11 lat (wliczając w to studia w Szkole Głównej Handlowej). Codziennie dochodzi do nas mnóstwo informacji finansowych, które w sposób pośredni lub bezpośredni dotyczą naszych domowych budżetów. Jak się odnaleźć w gąszczu tych wiadomości? Które wydarzenia mają znaczenie dla naszych portfeli, a które są mniej istotne? Na co zwracać uwagę kupując produkty finansowe, czy ubezpieczeniowe? O tym wszystkim na naszym „comperiowym” blogu. Wszelkie komentarze do opisywanych przez nas tematów mile widziane.
RSS


Blog > Komentarze do wpisu
Procent i punkt procentowy to nie to samo. To nie jest trudne do zrozumienia.
Dziś wpis na trochę inny niż zwykle temat, ponieważ kwestię finansów osobistych dotyka on tylko pośrednio. Ten tekst jest o procencie i punkcie procentowym - bo choć różnica pomiędzy nimi jest tak oczywista, czasem można się natknąć na ich błędne stosowanie nawet w bankowych dokumentach czy informacjach prasowych.

Może to ja po prostu jestem w tym względzie po prostu purystą językowym (czy raczej matematycznym), wszak każdemu, i mnie też, zdarza się popełniać nieraz gafy językowe czy logiczne. Niemniej po prostu mierzi mnie, gdy nawet w publikacjach bankowych natrafiam na błędne zastosowanie słowa „procent" lub jego symbolu, gdy w istocie chodzi o punkty procentowe. 

Jeśli rozróżniasz punkty procentowe od procentów, możesz pominąć kolejny akapit, i lekturę rozpocząć z powrotem od części zaczynającej się słowami „Nie ukrywam, że (...)".

A teraz krótki kurs matematyki. Jeśli kiedyś miałem 20 śliwek, a teraz mam 19, to mój stan posiadania zmienił się o jedną śliwkę. Ale jeśli oferowałem kredyty na 20 proc., a teraz oferuję na 19 proc., to ich oprocentowanie nie spadło o 1 proc., ale o 1 punkt procentowy (a w ujęciu procentowym - o 5 proc., bo spadek to 1/20 poprzedniej wartości). Tak już jest, że jeśli mówimy o zmianie pewnej wartości sformułowanej w procentach (np. wysokość stóp procentowych, oprocentowania czy poparcia dla jakiejś partii politycznej), to wyrażamy ją w punktach procentowych. Procenty zawsze używa się z kolei przy przeliczeniu czegoś. Czyli jeśli oprocentowanie kredytu wynosiło 20 proc., a następnie spadło o 10 proc., to wcale nie wynosi ono teraz 10 proc. Spadek oprocentowania o 10 proc. oznacza, że spadek wyniesie 10 proc. POPRZEDNIEGO OPROCENTOWANIA, czyli oprocentowanie pójdzie w dół o 2 p. proc. (10 proc. *20), czyli teraz wynosić będzie 18 proc. Procent nie jest zwykłym przedmiotem jak ołówki, jabłka czy piłki, które można sobie dodawać i odejmować bez przeszkód. Jeśli mam już jeden ołówek, a ktoś dołoży mi drugi, to przyrost wynosi 1 ołówek. Ale jeśli mam 1 proc., to abym miał 2 proc., ktoś musi mi dołożyć 1 p. proc., a nie 1 proc. (gdyby dołożył mi 1 proc., to oznaczałoby, że dokłada mi jedną setną tego jednego procentu który już miałem, i w sumie będę miał 1,01 proc.). Może to i zawiłe, a z pewnością i ja nie jestem herosem dydaktyki - ale naprawdę powinno się to rozumieć, tym bardziej, jeśli pracuje się w lub dla banku.

Nie ukrywam, że do tego wpisu „zainspirowało" mnie zdanie z regulaminu promocji „Większe Oszczędności" i "Więcej na mSaver" w mBanku, niemniej nie jest to jedyny raz, kiedy spotykam się w dokumentach banku czy informacjach prasowych z błędnie sformułowanym zapisem. Owo zdanie brzmiało (i w chwili publikowania tego wpisu dalej brzmi, choć ponoć miało zostać zmienione): „W przypadku modyfikacji wysokości stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej o więcej niż 0,50%, Bank zastrzega sobie prawo do modyfikacji wysokości oprocentowania promocyjnego".

Obecny zapis daje więc możliwość mBankowi możliwość obniżki oprocentowania promocyjnego konta oszczędnościowego mSaver nawet wówczas, gdy RPP obniży stopy o 0,25 p. proc., czyli z obecnego poziomu 4,75 proc. do 4,50 proc. Będzie to wszak zmiana ponad 5-procentowa (0,25/4,75 = ok. 5,26 proc.), czyli dużo wyższa niż zapisane w regulaminie 0,5 proc. Co prawda zostałem zapewniony przez bank, że chodzi o 0,5 p. proc., że popełniono błąd edytorski, i że zostanie od poprawiony. Ale jak na razie nie został. Czy to "0,5%" jest zamierzone czy nie - nie ma znaczenia. Dopóki jest w regulaminie, oznacza, że mBank może obniżyć oprocentowanie mSavera już za niecały miesiąc, bo spadek stóp procentowych choćby o 0,25 p. proc. jest wielce prawdopodobny. 

Tak jak napisałem - niejeden bank „niby" obniżał oprocentowanie swych kredytów albo podwyższał lokat o 1 czy 2 proc., a w praktyce zmiana wynosiła 1 czy 2 p. proc. A przecież w zasadzie ten błąd działa na ich niekorzyść. Wszak poprawnie rozumujący deponent widząc zdanie, że oprocentowanie kredytu dotychczas wynoszące 15 proc. spada o 3 proc., pomyśli: „No i czym ten bank się podnieca? Tym, że teraz oprocentowanie wynosi 14,55 proc.? Przecież to niewielka zmiana!". Tymczasem bankowi chodziło o to, że oprocentowanie teraz będzie wynosić 12 proc., tylko nie potrafił tego poprawnie wyrazić. 

niedziela, 14 października 2012, fidzinski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: purysta, adj83.internetdsl.tpnet.pl
2012/10/14 18:31:21
Może to ja po prostu jestem w tym względzie po prostu purystą językowym (czy raczej matematycznym) Panie purysta punkt nie jest definiowalny jest pojeciem pierwotnym a% jest definiowaly Trzeba mowic procent w stosunku Ale ekonomisci maja swoj jezyk A punkt procentowy w pojeciu matematycznym jest bez sensu
-
2012/12/20 11:35:04
Niestety tak często bywa, że jeśli pewne pojęcia nie zostaną poprawnie wyjaśnione czy zrozumiane, to wtedy może być wiele nieporozumień. Częstym zaniedbaniem, także i moim, jest brak zadawania pytań. A doradca, pracownik banku, czy opiekun klienta od tego jest. W końcu za to mu płacą, a ja mam prawo pytać. W końcu kto pyta, ten dowiaduje się więcej, prawda?